Lament męża żony modnej. Bez wątpliwości zamienia, a gdy nie pozwolę - płacze. A język ma długi jak szyja żyrafy. A ona wciaż wylko liczy swe konne ogiery. Jego pani musi snosić siągłe w klasce wiercenie. Lecz zawsze ze wszystkiego musi być dumna. Swoją chciwość w sercu pysznie nosi. Uroczystość Narodzenia Najświętszej Maryi Panny. (Nastąpiło około roku 15 przed Chrystusem Panem). LEKCYA ( z przypowieści Salomona rozd. 8, wiersz 22-35 ). P an posiadł mnie na początku dróg Swoich, pierwej, niżeli co uczynił z początku. Od wieku jestem stworzona i starodawna, pierwej, niżeli się ziemia stała. Julia czuje się bardzo osamotniona w swoim domu i daremnie oczekuje pomocy od Marty, jedynej osoby za swego środowiska, która zna jej tajemnicę. Zwrócenie się po pomoc zakonnika nie jest oznaką słabości, lecz dowodem na to, że spadające na nią po raz nieszczęscia przytłaczają młodą i niedoświadczoną życiowo dziewczynę. Szczęśliwej rocznicy dla mojego męża! Budząc się jako następny Tobie jest najszczęśliwsza chwila mojego dnia! 9. Nie było, kiedy bym się w tobie nie zakochał. Szczęśliwej rocznicy kochanie! 10. Kochanie, szczęśliwa rocznica. Pocieszasz moją duszę i troszczysz się o moje serce. Kocham Cię! Życzenia na pierwszą rocznicę Dzikiej Siostrze, która wie. Nawias. Ten tekst miał powstać w lutym, tak żeby mógł ukazać się w okolicach premiery książki „Siódmy koń. Opowiadania zebrane” Leonory Carrington w przekładach Michała Kłobukowskiego i Maryny Ochab, planowanej przez wydawnictwo Filtry na 23 lutego 2022 roku. Wciąż się śpiewa o Adamie i o wężu Że ktoś uwiódł, że ktoś zdradził, że ktoś znikł Lecz piosenki o uczciwym, zwykłym mężu Nie napisał jeszcze dotąd nikt Ta piosenka jest dla mego męża Chociaż bardzo niewspółcześnie dźwięczy wciąż Stu rywali on pokona i zwycięża Mój cierpliwy, drogi mąż Niewzruszona Magdalena Narożna ripostuje słowa byłego męża o niespłaconym domu: "ALBO SIĘ MA KLASĘ, ALBO NIE" Magdalena Narożna apeluje do byłego męża: "Mamy córkę. Mam nadzieję uDwq. Nie nadaję się na matkę. Ta myśl towarzyszy mi ostatnio często. Zawsze wtedy gdy zalewa mnie fala frustracji po wylanym przez Hankę soku. Zawsze wtedy gdy po raz kolejny podnoszę głos albo, powiedzmy sobie szczerze – drę ryja jak opętana. Zawsze wtedy gdy daję dziecku karę bo nie mogę doprosić się raz, piąty i dziesiąty, żeby coś zrobiła. Zawsze wtedy gdy na odpieprz mówię „włącz sobie bajki”. Zawsze wtedy gdy syczę przez zęby „zaraz mnie szlag jasny trafi!”. Zawsze wtedy gdy wyję, że już nie chcę być mamą, nie dam rady. Nie nadaję się na matkę. Zawsze wtedy gdy nie chce mi się po raz kolejny tej nocy wstać do płaczącego dziecka. Zawsze wtedy gdy po raz kolejny nie mam siły podnieść uczepionego nogawki niemowlaka. Zawsze wtedy gdy myślę „Co znowu?” przy donośnym „Mamamamama!”. Zawsze wtedy gdy zastanawiam się, po co mi to było? Po co mi to całe macierzyństwo? Po co mi nieprzespane noce, choroby i wieczny foch trzy i pół latki? Zawsze wtedy gdy wiem, że popełniam błędy, których nie chciałam nigdy popełnić. Zawsze kiedy krzyczę w myślach, żeby wszyscy dali mi święty spokój. A czasami na głos. I wtedy przychodzi starsza. Kładzie głowę na kolanach i teatralnym szeptem mówi „Jesteś najlepszą mamunią na świecie”. A potem młodsza robi pierwszy krok. I dziesięć kolejnych, pędząc do mnie na złamanie karku. A kiedy krzyknę, zanosi się śmiechem, rozwalając mój system na łopatki, gasząc całą złość. Wyciąga ręce, gdy jestem w pobliżu i uśmiecha się najszerzej, gdy wychodzę z toalety. Albo starsza na przykład, zapytana kto ma jej towarzyszyć przy pobraniu krwi, mówi „Mamusia. Jasne, że ona!”. I wtedy odbieram Hanisławę z przedszkola. Uśmiecham się szeroko, jak po tygodniowym rozstaniu. Pytam jak minął dzień i czy obiad był smaczny. I o Kacpra też pytam, przyszłego męża pierworodnej. Śpiewamy piosenkę, której mnie nauczyła, ćwiczymy wierszyk przed ważnym dniem. Idziemy za rękę, skaczemy przez kałuże. Moczymy buty i stwierdzamy, że to nic takiego. Że to wszystko jest nieważne. Klaskam najgłośniej na przedstawieniu i płaczę ze wzruszenia. Nagrywam drżącą ręką by wszystkim się pochwalić, nawet wtedy gdy są niespecjalnie zainteresowani. Siedzę w kiblu i oglądam zdjęcia dzieci. Albo wieczorem, gdy już dawno śpią – tęsknię. Tęsknię za chwilami sam na sam ze starszakiem, wyrywam je z zapracowanej codzienności. Mówię, że nic się nie stało gdy ulubiony kubek poszedł w drobny mak. I gdy patrzy na mnie z przerażeniem bo uderzyła niechcący młodszą siostrę. Żądam buziaka, najlepszej karty przetargowej. I wbijam brodę tam, gdzie łaskotki mają swoje epicentrum. I wtedy przychodzi wieczór. Wtapiam nos w świeżo umyte włosy, lulam młodsze do snu. Trochę oszukuję, dając całusa Hance i obiecując, że jak zaśnie to przyjdę dać kolejnego. Chociaż nie. Zawsze wracam. Siadam przy łóżku, liczę oddechy. Zachwycam się gładkością policzków, całuję duży palec u stopy. Przykrywam nagie stópki, wyciągam zagubiony smoczek. Myję butelkę na nocny przydział racji żywieniowej, odliczam sześć miarek mleka. Zaglądam do jednej i kładę się do łóżka po to, by za chwilę wstać. Przecież nie zajrzałam do drugiej. Nie zasnę. I po całym dniu frustracji i zmęczenia, kiedy jedyną opcją jest wystrzelenie się w kosmos myślę, że ja to jednak lubię. To całe macierzyństwo. Ze wszystkimi wzlotami i upadkami. Z każdą nieprzespaną nocą i kręgosłupem w stanie agonalnym. Z wartą przy szpitalnym łóżku i dziecięcym gilem wtartym w ramię. Z każdym fochem, buntem i groźbą kary. Tylko ryja trzeba mniej drzeć i olać wszystkie rozlane soki. Tylko spokój nas uratuje. Ewentualnie wino. SPODOBAŁ CI SIĘ TEN WPIS? BIERZCIE I JEDZCIE Z TEGO WSZYSCY. MOŻESZ ZATEM: Polubić lub/i zostawić komentarz tutaj lub na Fejsiku Nieidealnej. Polubić nasz profil na Facebooku. Zajrzeć do nas na Instagram. Puścić artykuł dalej w świat. * zdjęcie z serwisu matka-nie-idealna Matka Nieidealna. Pisząca z dystansem do macierzyństwa i nutką autoironii. Wszystko co przeczytasz na blogu pisane jest z małym przymrużeniem oka. Spytaj partnera (partnerkę): w stałym związku partnerskim nie można mieć przed sobą tajemnic? Każdy musi mieć choćby malutkie tajemnice Żadnych tajemnic Ja mam swoje życie, a partner swoje, więc każdy też musi mieć swoje tajemnice Spytaj partnera (partnerkę): w twoim związku wydarzyło się coś nieprzewidzianego, a ty nie wiesz jak masz zareagować... Prosisz o radę przyjaciół Siadasz z partnerem (partnerką) i dwoje wyjaśniacie szczegóły wydarzenia. Walczysz z tym w samotności Czy twój (twoja) partner(ka) potrafi powiedzieć "przepraszam", gdy udowodni mu/jej się, że nie miał(a) racji? Z trudem, ale tak Nigdy nie powie "przepraszam" Dla dobra sprawy skłonny(a) jest przeprosić nawet za niepopełnione winy Czy twój (twoja) partner(ka) stara się od ciebie uczyć czegoś nowego? Raczej to on(a) stara się mnie pouczać Każde z nas ma coś do zaoferowania drugiej osobie Ze spokojem przyjmuje ode mnie każdą naukę Która z poniższych motywacji zawarcia małżeństwa jest ci najbliższa twojemu (twojej) partnerowi (partnerce)? Miłość Obawa przed samotnością Wszystkiego trzeba spróbować Jak twój (twoja) partner(ka) reaguje na nieodpowiednie zachowanie bliskich? Denerwuje się, krzyczy Stara się ich zrozumieć Ma na nich swoje sposoby Kiedy odczuwa większą satysfakcję - dając czy biorąc prezenty? Zdecydowanie dając Zdecydowanie biorąc Jedno i drugie jest dla niej/niego bardzo przyjemne Czy drażnią go/ją ludzie, którzy ciebie krytykują? Bardzo Trudno powiedzieć Najczęściej się z nimi zgadza Jak myślisz czy wspólne przebywanie razem z tobą daje twojemu (twojej) partnerowi (partnerce) więcej radości czy więcej nieprzyjemności? Zdecydowanie więcej radości Zdecydowanie więcej nieprzyjemności Są dobre i złe chwile Czy twój (twoja) partner(ka) wierzy, że ludzie mogą być szczęśliwi w małżeństwie przez kilkadziesiąt lat? Zdecydowanie tak Raczej nie Trudno powiedzieć Sprawdź partnera. Czy nadaje się na męża / żonę? Ani dobry mąż, ani dobra żona. Osoba o której myślisz nie wierzy w wierność i nie wierzy w instytucję małżeństwa. Ma złe doświadczenia w tym względzie i to jest powodem tej niewiary. Jego/jej podejście do życia we dwoje nastawione jest wyłącznie na odbiór, gdyż uważa, że dawanie siebie innej osobie nie ma sensu. Boi się, aby ktoś go/ją nie skrzywdził i dlatego woli skrzywdzić jako pierwszy(a). Jeśli jednak zwiąże się z kimś na dłużej, to tej osobie można tylko współczuć. Nie ma w nim/niej przyjaciela na dobre i złe chwile. Traktuje partnera (partnerkę) jak podwładnego, który ma wypełniać jego/jej rozkazy. Z całą pewnością nie nadaje się, jak na razie, na życiowego partnera. Musi upłynąć jeszcze wiele czasu aby potrafił(a) zrozumieć w jaki sposób zdobyć się na prawdziwe szczęście we dwoje. Oby tylko nie było za późno. To nie jest najlepszy materiał na męża, to nie jest dobry materiał na żonę. Mąż i żona to nie ta osoba o której myślisz, chyba że w małżeństwie szukasz kłopotów. Osoba o której myślisz raczej nadaje się na męża lub na żonę. Pragnie związku partnerskiego, w którym będziecie dla siebie bardziej przyjaciółmi niż małżonkami. Potrafi wysłuchać, gdy partner(ka) chce się zwierzyć, ale nie nalega na zwierzenia, gdy chce zachować tajemnice dla siebie. Nawet zdradę ukochanej osoby traktuje jako wynik fizycznych anomalii, a nie utraty uczuć. Oczywiście ma swoje humory, które denerwują wszystkich, nie tylko bliskie jemu/jej osoby. Jednak gdy chandra minie potrafi przeprosić i prosić o zrozumienie. Jeśli trafisz (lub już tak się stało) na partnera (partnerkę) podobnego opisywanej, wówczas macie szansę na długie i szczęśliwe życie we dwoje. Z trudem natomiast toleruje aroganckie i bezczelne zachowanie partnera. Również nadopiekuńczość wyprowadza go/ją z równowagi. To dobry materiał na żonę, to dobry chłopak nadający się na męża. Test na żonę lub test na męża zaliczony pozytywnie. Osoba o której myślisz jest świetnym materiałem na męża lub na żonę. Nadaje się do tego idealnie. Jednak gdy tak bardzo się czegoś chce, trafia się zazwyczaj jak kulą w płot. Jest to osoba, która oddałaby duszę za szczęście w miłości i dlatego kocha do szaleństwa każdego, kto okaże jej choć odrobinę szacunku, pozornego uwielbienia i miłości. Kiedy ten ktoś okazuje się osobą niegodną twojego uczucia, jemu/jej jest bardzo trudno w to uwierzyć. Wydaje mu/jej się, że swoją dobrocią i opiekuńczością sprawi, że ukochany(a) powróci i wtedy będą szczęśliwi. Skutek takiego postępowania jest natomiast odwrotnie proporcjonalny do jego/jej zabiegów. Ma wspaniałe cechy, które pozwalają mu/jej być dobrym partnerem w małżeństwie. Musi jednak spokojniej i dokładniej odszukiwać miłość. Jest dobrym (dobrą) partnerem (partnerką) na życie dla osób, które oczekują ciągłego uwielbienia i zwiększonej dawki opiekuńczości. Ludzie ci prawie nie opuszczą swojego partnera, nawet wtedy, gdy są prze niego/nią krzywdzeni poniżani. Kochają do końca. Jako mąż lub żona sprawdzi się doskonale. Test na męża i test na żonę został zdany.

on się na męża nie nadaje tekst